poniedziałek, 21 marca 2016

Każdy wie lepiej, czyli mądrości zasłyszane

Tak sobie myślę, że muszę mieć ze sobą jakiś problem. Co jakiś czas próbuję wypocić na bloga jakiś tekst i w sumie mam ich nawet trochę, ale wszystkie są jakieś takie... negatywne. Nie o to chodzi, że nienawidzę życia., ludzi i świata, bo wbrew wszystkiemu wszystkie te czynniki darzę mniejszą lub większą, ale jednak sympatią. Cóż, widać przeznaczone mi być marudnym memlonem w internetach.


Posiadanie psa, mimo wielu zalet, uroków, blasków, et cetera ma również swoje wady - zwłaszcza kiedy jest się mną i ma się problem z postawą "meh, nie obchodzi mnie głupie gadanie". To absurdalne, ale co ja poradzę, że drażni mnie głupota i twarda niechęć do weryfikowania własnych przekonań. A już całkowicie rozwala mnie "nauczanie księdza pacierza" czyli światłe rady od ludzi, którzy w dupie byli i gówno widzieli. Nie o to chodzi, że nikt poniżej, no nie wiem, Magdy Łęczyckiej, nie może mi nic powiedzieć. Kurde, niech mi powie Magda od Miszy, że uhuhuhu, głupio robisz, a ja... no, niekoniecznie posypię głowę popiołem, ale przemyślę sprawę. Niech ktokolwiek, kto stara się coś robić ze swoim psem powie mi cokolwiek, a ma jak w banku, że się temu przyjrzę. Nie muszę się od razu zgadzać, ale na pewno się zastanowię. Ale jak ktoś, kogo jedynym argumentem jest BO TAK wyjeżdża mi z pouczeniami, złotymi radami i prawdą objawioną, to mnie strzącha i choć wszem i wobec głoszę potrzebę olewania takich pierdół, to wszystko z poniższej listy wywołuje we mnie uczucie przygniecenia, irytacji i ogólnie skrętu flaków.
 
Takie smutne życie psa!


Także ten. Nacieszcie swoje oczy instrukcją, jak w 10 minut zagwarantować sobie moją serdeczną niechęć i zepsuć mi przyjemność z psowania. Wszelkie z tych irytujących tekstów usłyszałam osobiście, nie powtarzam niczego po kimś. Kolejność przypadkowa.


1. Owczarki niemieckie to mądre psy! Pani, najmądrzejsze!


Acha. Bo?

Rozumiem, że ktoś może w ten sposób określać fakt, że po prostu odpowiada mu sposób pracy tej rasy. Nieścisłe, wprowadzające w błąd, ale do przełknięcia. Jednak najczęściej słyszę to w zestawieniu z "ja mam coś innego i to inne jest niegrzeczne dlatego, że nie jest owczarkiem niemieckim, który jak wiadomo ma grzeczność w systemie operacyjnym i o."

Uściślijmy sobie - S. ma swoje za uszami, ja mam jeszcze więcej i mamy miliard rzeczy do przepracowania. Na codziennych spacerach nie prezentujemy programu, no cóż, żadnej klasy obediencowej. Bywają dni, kiedy reprezentujemy sobą wielkie, dramatyczne nieogarnięcie. Ale S. ma niezłe przywołanie, co w oczach niektórych kwalifikuje ją jako nowego Szarika - co jest przykre, bo w prosty sposób przekłada się na to, że dany pies ma prawo być koszmarem na czterech łapach, albowiem nie jest owczarkiem niemieckim.


2. Taki pies w bloku?!


Czy muszę jeszcze komukolwiek tłumaczyć, dlaczego mnie to wnerwia? Tak w bloku. I imaginuj sobie przypadkowy przechodniu, że nie biega po ścianach, nie jest ospała, apatyczna czy znudzona. Prawdopodobnie ma znacznie lepsze życie, niż większość psów, które mijam za bramami posesji, bo ma i ruch i stymulację umysłową, a jej życie nie mija na mitycznym "wybiegiwaniu się" wzdłuż płotu za każdym przypadkowym przechodniem (swoją drogą ruch ma to do siebie, że podwyższa emocje, co często prowadzi do zamkniętego obiegu w środku którego znajduje się znerwicowany pies na wiecznym haju, który nie może wypocząć, bo po prostu nie potrafi).


3. Będzie miała dysplazję.


Ech. Uściślijmy - dysplazja to nie jest jakiś mityczny demon przyklejający się do psich bioder po ukończeniu dziesiątego roku życia, to wada, którą po zakończeniu okresu wzrostu można spokojnie wykluczyć bądź bez żadnych wątpliwości zdiagnozować. Może nie dawać objawów, ale jest albo jej nie ma. Ale informowanie o tym przypadkowo napotkanych specjalistów mija się z celem, dysplazja spadnie na mojego psa z niebios, albowiem jest owczarkiem niemieckim i ma "ściętą dupę".


4. Pani weźmie tego psa krótko!


Warknął przypadkowy wędkarz, gdy stanęłam z brzegu nadrzecznej ścieżki, żeby przepuścić parę z jazgoczącym i zapienionym kundlem, który najwyraźniej pragnął odgryźć mojemu psu to czy tamto. S. stała sobie rozluźniona, obserwując tę wściekliznę na sznurku, ja starałam się w żaden sposób nie pokazywać, że sytuacja wymaga reakcji. A wędkarz coraz napastliwiej wymagał od obcej kobiety wzięcia obcego psa krótko, żeby... W sumie nie wiem, bo nawet gdyby Sheala zechciała się miotnąć do kundelka, to zwyczajnie nie starczyłoby jej smyczy. Ludzie dawno mnie minęli, a ten nadal miał dużo do powiedzenia. W końcu usłyszał, co ja mam do powiedzenia. A było tego niemało.


5. A miała szczeniaki? Bo ja mam takiego psa...


Jest sobie jeden pan w mojej okolicy, który najwyraźniej kładzie się spać i wstaje z myślą o życiu seksualnym swojego psa. Zaczepił mnie już kilka razy, obraził się, kiedy powiedziałam, że nie popieram bezmyślnego rozmnażania (ujęłam to znacznie łagodniej), wypowiedział się na temat mojej inteligencji i profesjonalnie ocenił moje zdrowie psychiczne. Na początku mnie to bawiło, ale ileż można? Do tego okazało się, że pan zaczepia każdego, kto posiada cokolwiek w kształcie z grubsza owczarka. Zaoferował usługi matrymonialne nawet starej i mega otyłej suce sąsiadki.


6. Pies dziecka nie ugryzie! Nigdy!


To akurat usłyszałam, kiedy stanęłam między psem a pędzącym na niego trzylatkiem. No kurwa. Co ty nie powiesz.

Występują też wariacje z "pogłaszcz/przytul pieska". Włos się jeży.


7. Ten pies mnie polubi!/ Mnie wszystkie psy lubią!


Ja cię nie polubiłam i to wystarczy. Niespodzianka, gościu, mój pies sam sobie nie wybiera znajomych.


8. Przekupuje pani psa!


Ohohohohooo! Ile razy to usłyszałam! Albowiem, jak powszechnie wiadomo, pies powinien pracować sam z siebie, bo jest psem. A, zapomniałabym. Bo ja jestem samcem alfa!


9. Ten pies sra! Tutaj!


Zawsze sprzątam po psie w mieście. Zawsze. Niezależnie od tego ile muszę iść z gównem do najbliższego kosza. Niektórym jednak przeszkadza, że psie odchody dotkną ziemi. Razu pewnego Sheala postanowiła załatwić się na całkowicie niekonsekrowanym skwerku jakieś 20 metrów od pomnika Jana Pawła II, co wywołało histerię jednej babiny, bo "Taki wstyd, święty człowiek, święte miejsce! Taki wstyd!"

Mamy też jednego pana, który ile razy mnie widzi, tyle razy informuje mnie, że wie gdzie mieszkam i zgłosi na policję.


10. Pani nie męczy tego psa!


To słyszę też w wariacji z moim imieniem od własnej ciotki, albowiem wydawanie komend jest oznaką braku serca i torturowaniem psa. Pies powinien hasać szczęśliw po łące, tratować psy i ludzi, łapać kamienie, zżerać porzucone kanapki/lody/frytki/ciastka, bądź w wersji domowej napalać się na gości, chodzić po nich i pewnie po stole, lizać co się da, kłaczyć wszystko i w ogóle. A już jakieś kółeczka, jakieś dostawianie i to za żarcie?! Narody, łączcie się w obronie tej uciśnionej istoty! A ty, potworze, daj temu psu parówkę, bo wyraźnie jej pragnie, a nie każesz mu jakieś głupoty wyczyniać!

 

11. Paaani, ja też takiego miałam! O Pani!


Sukę znaczy! Szczeniaki mieliśmy, Pani, po 500 złotych nawet sprzedawałam! Po 500! Do Poznania nawet, tak ludzie kupowali! Pani się zastanowi! Poważnie mówię, 500 złotych! A potem się tak suka nadęła, Pani, na starość znaczy, z dnia na dzień rosła, aż ją w końcu w oczach wzdymało, aż się bałam, że w mieszkaniu wybuchnie! To kazałam synowi wyprowadzić na podwórko, o tam, gdzie teraz plac zabaw - i tam zdechła. Ale Pani! Po 500 złotych nawet ludzie płacili. Z Poznania! Taki pies! Takie szczeniaki! Po 500!

Dobiła mnie ta baba. Po prostu czekałam aż skończy i będę mogła sobie pójść. I nie, to nie jest przesadzone, cytuje jej wypowiedź niemal co do słowa. Baba obecnie posiada biszkoptowego kundelka, który jest oficjalnie najgrubszym psem, jakiego widziałam. Jak siedzi, to ma trzy fałdy na karku. Myślę, że spokojnie waży ponad 40 kilo, a ma jakieś 35-40 cm w kłębie.

Na mnie się nie dorobisz. Zapomnij.

To chwilowo tyle. Znaczy, jest tego jeszcze więcej, pewnie mogłabym pisać bloga (albo pięć) tylko o tym, ale to chyba na razie wystarczy, bo ciśnienie mi skoczyło od samego wspominania. Są jeszcze wszyscy, którzy pchają łapy (razu pewnego stanęłam między psem, a panem z wyciągniętymi łapami - pan mnie odepchnął O.o), cmokają, gwiżdżą, chwytają swoje jorasie na ręce i życzą mi, żeby ten morderca odgryzł głowę w nocy, skoro jestem taka głupia i z nieobliczalnym zwierzęciem między ludzi wchodzę. No wiecie, standardowe przypadki psiarza :D


Może to zabrzmi absurdalnie, ale pies pozwolił mi zweryfikować pewne znajomości. Nie jest tak, że jak ktoś mnie nie zaprasza z psem, to od razu skreślam, ale zdecydowanie dałam sobie siana z bojownikami o przestrzeń "bezpsią" w miastach i miejscach turystycznych, a w ogóle to głupota mieć w mieście dużego psa, no zrozum, głupota, no co ty myślisz, masakra i co jeszcze... Rozumiem, że można się bać - mam w okolicy panią z czysta i niekłamaną fobią, ale żyjemy obie w pełnej zgodzie, ja zgarniam sukę i czekam z boku, ona przechodzi i woła "dziękuję", wszyscy zadowoleni (z wyjątkiem pana z psem z guzami nowotworowymi sięgającymi ziemi, który z upodobaniem wyzywa tę kobietę od wariatek i idiotek - nie wiem skąd ta głupota w ludziach... ). Podobnie przestałam zawracać sobie głowę ludźmi, którzy nie są w stanie w moim własnym domu uszanować moich próśb - mało w gruncie rzeczy "psi "argument, ale właśnie na psie się to okazało.


Co ciekawe całą masę miłych sytuacji mam na koncie z dziećmi i ich matkami, starszymi paniami, dresami i policją - dzięki czemu Szilopies koniecznie chce wrazić nochal w każdy przejeżdżający obok wózek i przestała tak panicznie bać się dzieci (w sumie teraz wolałaby je paść, ale walczymy), a ja nie boję się chodzić nocą wśród miejscowych karków.

5 komentarzy:

  1. Pani, po 500zł! Rozbawiła mnie ta sytuacja, bo wyobraziłam sobie panią, która tłumaczy, że sprzedała szczeniaki po 500zł. I jeszcze to tak podkreśla, haha. Moim zdaniem, 20 metrów to jest sporo i to chyba normalne, że pies załatwia potrzebę, a Ty po nim sprzątasz. Rozumiem, jakby ktoś się przyczepił, bo nie posprzątałaś, ale skoro sprzątasz, to nie widzę nic w tym złego. W takim razie, masz ciągnąć psa i zabronić mu się załatwić? To może tak człowiekowi zabrońmy.

    fastyork.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe, dawno, dawno temu napisałam bardzo podobny wpis - chyba tego typu idiotyczne komenatrze dotykają każdego kto ma psa chociaż odrobinę bardziej świadomie niż 3 x 10 minut wokół bloku + miska w kuchni. ;)
    Swoją drogą, Twój osiedlowy Janusz zrobił zdecydowanie lepszy interes od mojego, który "Pani, takie same, dokładnie takie same" jak Tytania szczenię kupił za 300 złotych. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahah, padłam, rozwalają mnie na łopatki takie sytuacje. ,,Pies nie ugryzie dziecka,, - taak? Ja mam małego psa, Mix yorka, i jednak nie pozwalam małym dzieciom jej głaskać bo jest nieufna dla obcych - dzieci już w ogóle nie lubi. To z męczeniem psa - no jakbym moją babcię słyszała, i z ,,przekupstwem,, to samo! :P A sprzedawanie ,,rasowych,, szczeniaków po 500 zł to jest to wręcz żenujące... ;) A pchanie rąk do obcego psa jest bardzo, ale to BARDZO wkurzające.
    cztery-lapy-jeden-nos.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. "Co jakiś czas próbuję wypocić na bloga jakiś tekst i w sumie mam ich nawet trochę, ale wszystkie są jakieś takie... negatywne. "
    Generalnie jesteśmy tak zaprogramowani, że łatwiej nam narzekać niż chwalić, to dlatego :)
    Ja na pierwszym blogu narzuciłam sobie zakaz bólu dupy i dzielnie się go trzymałam (chociaż nie zawsze było łatwo) i czytelnicy to doceniali, zbierałam komentarze, że jest jakoś tak pozytywnie, można odetchnąć.
    Sama nie lubię strasznie siedzieć za długo na blogach lejących oczywiste narzekanie i marudzenie oraz właśnie jakiś taki ból dupy (nie wiem dlaczego, ale Biały Jack jest pierwszym co przychodzi mi na myśl - szczególnie notki z pierwszego półtorej roku). Czuję jakby mi ktoś tłoczył jakieś ciemne paskudztwo do głowy i burzy we mnie negatywne emocje. Dlatego też unikam ostatnio Facebooka, bo zwyczajnie działa mi na nerwy :)
    Za to - co jest zabawne i paradoksalne - bólodupne notki przyciągają więcej uwagi. Łatwiej nam się łączyć i identyfikować z cudzym niepowodzeniem niż cieszyć cudzym szczęściem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super wpis, zapraszam na profil w ktorym chce łączyć wszystkich właścicieli psów w podlaskim https://m.facebook.com/home.php#!/psiarze.podlaskie?ref=bookmarks

    OdpowiedzUsuń