piątek, 22 marca 2013

Chaletowanie

Kiedy Henrietta wstawiła posta o chaletowaniu stwierdziłam, że o, nowinka, o, kiedyś, w dalekiej nieokreślonej przyszłości może spróbuję. Przyszłość nadeszła szybciej, niż się spodziewałam.


Ostatnio wstawiłam zdjęcie włosów z kiepskiego dnia, ale w ciągu ostatnich dwóch tygodni zapragnęłam, by wyglądały tak, jak wtedy.  Niezależnie od wszelkich odżywek włosy pozostawały suche i tępe. Skręt jakiś był, ale dziwny, kanciasty, nieregularny. Olej kokosowy, który dotąd całkiem fajnie działał, nagle spuszył mi włosy i to w stopniu zatrważającym. Dodawanie miodu do odżywek, który zawsze, ale to zawsze sprawiał, że czupryna stawała się miękka i lejąca, tym razem nie sprawdziło się zupełnie. Mimo, że podcięłam końce trzy tygodnie temu ich stan wskazywał na to, że należałoby je podciąć znów. Najlepiej do samej skóry. Właśnie: skóra swędziała na potęgę, a włosy przetłuszczały się po dwunastu godzinach; w panice przeszukiwałam informacje o ŁZS. Były też nienaturalnie jasne, końcówki wręcz przezroczyste. Wysychały w dwadzieścia minut. Rozważyłam możliwość obcięcia, zastanowiłam się nad różnymi odżywkami i bezradnie rozkładając ręce poszłam do Rossmanna po szampon Johnson Baby (lawendowy), który w swoim poście polecała Henrietta. Uznałam, że to ostatnia szansa, a jak nie pomoże, to chwytam nożyczki i tnę bez miłosierdzia.

Chaletowanie:
- naolejowałam obficie włosy i skórę głowy olejem kokosowym
- porządnie wymasowałam skalp
- związałam włosy w warkocz i zapomniałam o nich na jakieś trzy godziny
- zmoczyłam włosy i umyłam je rozcieńczonym wcześniej szamponem
- nałożyłam odżywkę (resztki wypróbowanej i nie robiącej szału na moich włosach)

+ nałożyłam za dużo oleju i nie domyłam skalpu, więc przed spłukaniem odżywki umyłam jeszcze czubek głowy dosłownie odrobiną balsamu Babydream fur Mama

Przyznaję, że nastawiona byłam sceptycznie. Zajęłam się czymś, ale od czasu do czasu macałam schnącą czuprynę i wydawało się, że chaletowanie to pic na wodę, bo wrażenia wcale nie różniły się od tych sprzed eksperymentem. Zniechęcona związałam jeszcze wilgotne włosy i poszłam spać. Rano rozplotłam włosy i  zaliczyłam pierwsze zdziwienie: miękko, gładko, no, no... Rozczesałam szczotką z włosia dzika i kolejne zdziwienie: włosy się nie spuszyły, a rozczesywanie czymkolwiek zwykle wybitnie jest moim falom nie w smak.
Żałuję bardzo, że zdjęcie zrobiłam znacznie później, po rozpuszczeniu końskiego ogona i kolejnych szczotkowaniach.


Niestety, nie domyśliłam się od razu zrobić zdjęcia, a szkoda, bo mimo braku jakiejkolwiek stylizacji miałam piękne fale - tutaj pozostały po nich niedobitki, ale myślę, że dające wyobrażenie o efekcie jaki uzyskałam.

Zastanawiam się, co spowodowało tak gwałtowne pogorszenie stanu moich włosów -  w końcu w Warszawie mieszkam już pół roku i aż takich rewelacji nie było... W każdym razie cieszę się, że chaletowanie okazało się strzałem w dziesiątkę. <3

7 komentarzy:

  1. Kolejny zabieg do wypróbowania:)) jednak na długość nałożę chyba sprawdzony olej, kokos sieje zniszczenie na końcach.
    Strasznie podoba mi się skręt na końcach Twoich włosów, tak błyszczą!

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany, o rany, jak ja się cieszę, że pomogło :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Też musze spróbowac - tylko nie wiem czy ma sens bo mam b.miękką wode;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Chelatowanie. EDTA znajdujące się w tym szamponie tworzy chelat z metalami ciężkimi z twardej osadzającymi się na włosach dzięki czemu można je łatwo usunąć. Fajnie, że zadziałało, u mnie ten Johnson stoi na półce i czeka na swoją kolej. Pozdrawiam :)

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Chelatacja

    OdpowiedzUsuń
  5. Loczki wyszły cudne :)) chciałam zrobić podobny zabieg kumpeli, która nie ma zdefiniowanego skrętu, ale się nie zgodziła x(

    OdpowiedzUsuń
  6. Wypróbowałam na moich wysokoporowatych włosach, kokos na całą noc a potem mycie zwykłym zdzierakiem, z EDTA oczywiście. Wyszło zaskakująco fajnie, miękko i bez puchu:) Dzięki Ci za ten wpis!

    OdpowiedzUsuń
  7. ho ho te włosy przypominają mi czasy antyczne, Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń