piątek, 4 stycznia 2013

Sesja

Czy potrzeba więcej? Zaliczenia zaliczeniami, jakoś pójdzie, ale...Mam jeden, jedyny egzamin w tej sesji, a moje życie zmienia się w jakiś szalony kołowrotek. NIENAWIDZĘ uczyć się rzeczy, które mnie kompletnie nie interesują, a to właśnie mnie czeka i to w wersji super hard, bo to największa kobyła od czterech lat.
Umarłam, nie ma mnie, a jak na chwilę odżyję to znów umrę, ciągle powtarzam sobie, że się pouczę, po czym biorę się za gotowanie, sprzątanie, zakupy, depilację, malowanie ścian, poszukiwanie kurzu za szafą, wyciąganie włosów z sitka pod prysznicem (jedna łazienka - pięć bab, jakieś pytania?), spacer, rozmowy, bezsensowne snucie się po korytarzu, sprzątanie u chłopaka i robienie mu prania, malowanie jego ścian, poszukiwanie lumpeksów, poszukiwanie maseczek do włosów... WSZYSTKO zrobię, wynajdę teleporter i wehikuł czasu, skopię ogródki wszystkim sąsiadom, co z tego, że nie ta pora, co tylko trzeba to ja zrobię, cokolwiek byle tylko odwlec ten straszny moment zanurzenia się w bezdenną NUDĘ. Poważnie, wolałabym siedzieć u ginekologa niż uczyć się do TEGO egzaminu.




1 komentarz:

  1. Przykro mi :( mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń