niedziela, 25 listopada 2012

Henna - podejście drugie

21:20
Oto nadszedł dzień, w którym po raz drugi użyję henny. Pewnie mogłabym użyć połowy tego, co zostało, czyli tak pi razy oko, ćwiartki opakowania. Jeszcze nie jestem pewna ile tego pójdzie.

Czemu w ogóle postanowiłam opisać to farbowanie? Bo będzie to farbowanie eksperymentalne. Czytałam o dodawaniu żelu z siemienia lnianego do mieszanki, żeby nawilżyć włosy, a ja postanowiłam zaszaleć i wymieszać hennę wyłącznie z żelem. Włosów raczej nie stracę, a co poza tym, to zobaczymy.



21:47
Żel ugotowany.

Do garnka wsypałam łyżkę siemienia, zalałam dwiema szklankami wody i zagotowałam. Przecedziłam przez sitko i w trakcie tej czynności odkryłam, czemu dziewczyny pozwalają siemieniu poleżeć w wodzie i już przecedzone gluty gotować - żel zwyczajnie zatykał mi sitko, a wcale jakiś bardzo gęsty nie był.

Do glutów wsypałam hennę, połowę opakowania (a co się będę szczypać) i wymieszałam całość mikserem. Nie powiem, trochę grudek w tej mieszance jest.

W międzyczasie umyłam włosy Barwą. W sumie mogłam chyba umyć czymś łagodniejszym, bo przedwczoraj oczyszczałam, ale nie chciałam ryzykować.

Czoło, uszy i szyję wypaćkałam kremem Nivea.


22:11
No i mieszanka na włosach (przyspieszyłam stygnięcie wstawiając słoik z mieszanką do zlewu z chłodna wodą). Dodatkowo czepek, ręcznik i czapka.

Zapomniałam już jak ciężko nakładać mieszankę. Moje włosy natychmiast robią się tępe i tak zbite, że naprawdę nie wiem, czy hennę nałożyłam równomiernie.

Teraz pozostaje już tylko czekać do północy...


22:27
Oczywiście, nie pamiętałam o rękawiczkach i teraz mam zielonawe dłonie i ciemne obwódki wokół paznokci... Świetnie.


23:30
Naturalnie, nie ma ciepłej wody. Naturalnie, u nas w nocy zwykle nie ma. Naturalnie, spłuczę zimną. Tak, słyszałam o przeziębieniu mieszków włosowych, ale:
1. wiele razy spłukiwałam cały łeb LODOWATĄ  wodą w przekonaniu, że służy to włosom i nic się do tej pory nie stało,
2. na żaglach, na pielgrzymce i w tym podobnych sytuacjach myję się w zimnej wodzie w jeziorze, bądź w zimnej wodzie w misce i wciąż nic moim cebulkom nie jest,

 więc zaryzykuję.

00:08
Cóż... Na razie szału nie ma. Włosy tępe jak kant kuli, nierozczesywalne i, oczywiście, niezbyt pięknie pachnące. Po spłukaniu henny zafundowałam im jeszcze płukankę z octu, ale wcale nie jestem pewna czy to  był taki fantastyczny pomysł, bo woda w misce dość mocno się zabarwiła. Ciekawe, czy ocet nie zareagował jakoś z henną i jutro nie będę miała na łbie cudnej zieleni... E tam, jak się chce eksperymentować, to trzeba być gotowym na porażki.

Jutro zedytuję post i dodam do niego zdjęcie włosów i opis wrażeń porankowych. O ile będę miała jeszcze jakieś włosy mogące dostarczyć mi wrażeń ;P


zdjęcia nie są moją własności i pochodzą z internetu

25.11.12

7:40
Spałam w warkoczu. Włosy nie są tak ekstremalnie suche jak poprzednim razem, udało mi się je nawet rozczesać. Fakt, że po falach jedynym śladem jest puch, ale przed rozczesaniem go nie było - były za to smutne strąki po warkoczu. Cóż, moje włosy nie lubią czesania na sucho, żadna nowina.

Jakie wnioski? Ano, takie, że:
- do następnej henny użyję nie tylko siemienia, ale i odżywki (pewnie padnie na maskę Gloria, która u mnie świetnie daje radę solo ;))
- będę pamiętała o rękawiczkach (tak, ręce wciąż zielone...)
- inaczej przygotuję żel z siemienia

A oto zdjęcie. Szczerze, to sama jeszcze nie widziałam koloru moich włosów  w naturalnym świetle, bo mamy taką mgłę, że nie widzę nawet drzewa rosnącego naprzeciwko mojego okna w odległości kilku metrów. Nie bardzo jest się czym chwalić, wiec potraktujmy to jako zachętę, do kombinowania z nawilżającymi dodatkami do henny, żeby tego uniknąć :P





O ile moge stwierdzić, to kolor wyszedł bardziej czerwonawy niż ostatnim razem.

Teraz mam dylemat. Teoretycznie byłoby najlepiej zostawić włosy na jakieś dwa dni, żeby henna miała szansę porządnie się rozwinąć - sęk w tym, że zwykle nie ma mowy o niemyciu łba przez dwa dni (niestety). Dzisiaj mogę zapleść włosy, ale jutro już raczej nie przejdzie... Zobaczymy.


7 komentarzy:

  1. także zdarza mi się spłukiwać głowę zimną wodą, nie lodowatą, ale ciepła także nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też wczoraj farbowałam orzechowym brązem. Dzisiaj wieczorem pewnie wrzucę foto, jak u mnie wyszło :)
    Po masce nawilżającej włosy powinny odzyskać wigor :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O jaki Ci ładny kolor wyszedł ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy to tylko tak na zdjęciu wyszło ale twoje włosy wyglądają okropnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wyglądają w stanie "normalnym" widać na innych zdjęciach. Tutaj jest susz-busz :P

      Usuń
    2. A no tak, rzeczywiście ;) Są całkiem niezłe.

      Usuń
  5. faktycznie troche przesuszone tutaj

    OdpowiedzUsuń