piątek, 23 grudnia 2011

Mój prezent świąteczny



Nareszcie, fascynacja zapoczątkowana chyba w gimnazjum, znalazła swoje spełnienie - kupiłam sobie pas do pończoch, a do pasa pończochy nylonowe. Zdjęć wstawiać nie będę, bo wolę chyba żeby szczegóły mojej bielizny nie były do publicznego wglądu. Pasy można sobie obejrzeć na stronie producenta ( http://www.pasydoponczochadmiral.pl ).

To moje pierwsze spotkanie zarówno z pasem jak i nylonami, więc dokonałam kilku odkryć na użytek własny lub cudzy:
- nylony wyjęte z pudełka wyglądają na onieśmielająco wąziutkie - tylko udają
- pas z Admirała można spokojnie kupić w mniejszym rozmiarze, niż to wynika z tabeli ( w każdym razie, jeśli tak jak ja nie przekraczasz środkowej wartości wymiarów w pasie)
- zapięcie żabki z tyłu nie jest wcale takie proste, jakby się wydawało
- w pończochach nylonowych nogi wyglądają dużo lepiej niż w rajstopach - nie do końca wiem, na czym polega różnica, ale jest
- potarcie nogą o nogę wywołuje przyjemny, szeleszcząco - skrobiący dźwięk

1 komentarz:

  1. 1. A skad sie bierze taka fascynacja w gimnazjum?
    2. Piekne stwierdzenie o wygladzie nog :) Szkoda, ze wiekszosc kobiet tego nie doswiadczylo ;)
    3. Och ten szelest... :)))
    4. Zdjecie w spodnicy / sukni raczej zadnej bielizny by nie upublicznilo... Czy sie myle..?

    OdpowiedzUsuń