sobota, 18 czerwca 2011

Wakacje

Ponieważ spektakularnie zawaliłam ostatnie zaliczenie (nie egzamin, nawet nie zaliczenie z ćwiczeń, ZALICZENIE WYKŁADU) dzielące mnie od egzaminu licencjackiego i romans z literaturą współczesną musiałam przełożyć na wrzesień mogę uznać, że zaczęłam wakacje. Jakoś mało radosna ta konstatacja, ale potknięcie na ostatniej przeszkodzie naprawdę potrafi zdołować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz