wtorek, 1 marca 2011

Victoria!

Jakoś ogarnęłam to, co musiałam. Powinnam się wstydzić, bo w moim wieku wszelkie blogowe niuanse należy chwytać bez najmniejszego problemu... Widać jestem niechlubnym wyjątkiem.

Sama jeszcze nie jestem pewna, jak potoczą się losy tego bloga. Założyłam go zafascynowana blogami robótkowo - kuchenno - dekupażowymi, czyli wszelkimi ślicznymi duperelkami które sprawiają, że się babskie me serce raduje. Sama trochę haftuję, trochę rysuję, wszystko trochę i na pół gwizdka. Nie ma mowy, żebym wyhaftowała cudo na pół ściany, zrobiła memu lubemu sweter na drutach, namalowała coś godnego wielkiej uwagi i tak dalej.  Więc, jeśli ktoś się tu zabłąka, to czeka go miszmasz moich przemyśleń, zaczętych haftów, nieskończonych rysunków, obrazków, które chwyciły mnie za serce i zdjęć bez żadnej wartości artystycznej, za to podobających mi się bo tak i już.

Więc, miły, być może nigdy nie zaistniejący Przybyszu -  rozgość się. Czym chata bogata. A że niezbyt bogata, to już inna rzecz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz